Co sprawia że jedni ludzie zawsze osiągają sukces, a inni ciągle odnoszą porażki? W tym artykule przedstawiam prostą koncepcję działania, która będzie pchała Cię prosto do celu.

Czym jest zasada stu procent

W prawie każdym podręczniku survivalowym czy dotyczącym bushcraftu, można spotkać różne zasady przetrwania. Wśród nich często jest zasada stu procent. Według tej zasady człowiek powinien dawać z siebie zawsze sto procent! Powinien być zawsze w stu procentach zaangażowany, wykorzystywać sto procent swojego potencjału, oraz wkładać we wszystko stu procentowy wysiłek – także ten fizyczny. I tutaj narodził się problem. Często spotykam się z opinią zarówno instruktorów survivalu, jak i jego sympatyków którzy twierdzą że nie powinno się dawać z siebie stu procent jeżeli chodzi o wysiłek fizyczny. Wiele osób twierdzi że 60,70,80,90,99 procent wystarczy, nigdy sto. Argumentują to faktem, że dając z siebie sto procent wysiłku podczas prostego zadania, zabraknie nam sił gdy los naprawdę rzuci nam wyzwanie.   Przez długi okres czasu sam tkwiłem w przekonaniu że dawanie z siebie 80% to wystarczające zaangażowanie. Jednak im mocniej zagłębiałem się w podręczniki, opowieści, relacje, wspomnienia i badania które można by powiązać z survivalem – pojawiało się ciągle te sto procent. Stwierdziłem że coś jest na rzeczy i pora ten fakt zbadać empirycznie.

Czego potrzebujesz

  Wydaje mi się, że zmuszenie siebie do dawania stu procent, wymaga doświadczenia, znajomości własnego organizmu oraz zasad jego funkcjonowania, a także – co najważniejsze – odpowiedniej „dojrzałości” lub też „determinacji” psychicznej. Do czego zmierzam.
  Otóż podejmując się danego zadania, musimy wiedzieć czy reakcje naszego organizmu są spowodowane faktycznym problemem czy pełnią jedynie rolę informacyjną. Czy głód który odczuwamy jest wywołany przyzwyczajeniem cywilizacyjnym, które nauczyło nas jeść co kilka godzin – w przeciwnym razie „umieramy z głodu” – czy też realnym problemem. Czy ból w kolanie wywołany jest kontuzją, czy to nasz organizm chcę powrotu do miękkiego fotela. To tylko niektóre z pytań na które musisz znać odpowiedź.

Wyznacz odpowiedni cel

Wyznaczenie odpowiednich celów znacząco przyczynia się do ich osiągnięcia – wydaje się to tak banalne, a większość osób o tym zapomina. O wiele łatwiej przejść dziesięć odcinków dziesięciokilometrowych niż jeden stu kilometrowy. Po prostu mówisz sobie: dziesięć kilometrów każdy potrafi przejść, a to tylko dziesięć takich odcinków. Pokonanie tego samego odcinka z założeniem: „jestem silny jak zwierzę, sto kilometrów to dla mnie nic” – przysporzy Ci wiele rozczarowań i pogruchota Twoje morale. Warto również przypomnieć o paradoksie Stockdale’a. Ten weteran wojny w Wietnamie, jako pierwszy na łamach swojej książki „Od dobrego do wielkiego” publicznie stwierdził że pierwsi umierają optymiści – po prostu doznają zbyt wielu rozczarowań[1].

Co nam daje sto procent

Po kilkunastu eksperymentach które przeprowadziłem doszedłem do następującego wniosku. Jeżeli dajesz z siebie np. tylko 80% pozostałe 20% zaczyna się marnować. Twój organizm czuje, mówiąc kolokwialnie że „jedziesz na pół gwiazdka” i zaczyna podsyłać różne niepożądane myśli. Podczas deszczu przypomina Ci o ciepłym domu, podczas upału – o wannie pełnej chłodnej wody. Przez to dajesz sobie większe fory, pozwalasz sobie na coraz dłuższe przerwy i powoli Twoja motywacja osiągnięcia wyznaczonego sobie celu zaczyna się rozmywać…
Przypominając sobie słowa Jacka Pałkiewicza z książki „Syberia wyprawa na biegun zimna”:

„Nie mogliśmy dopuścić do siebie myśli o zrezygnowaniu – pokusa byłaby zbyt silna”

Wydaje mi się że właśnie o to chodzi w zasadzie stu procent – żeby poprzez wysiłek fizyczny stłumić w sobie myśli o rezygnacji, bólu i zmęczeniu. Jacques Lanzmann jeden z największych piechurów świata, słyną z tego że zawsze dawał z siebie sto procent, takie marsze nazywał „wakacjami od życia” oraz „wędrówkami wgłąb siebie” – myślę że możemy brać z niego przykład i działając tak jak on, zacząć pokonywać swoje granice. Pokusie można oprzeć się raz, można i drugi. Ale kiedy pokusa stoi na stole w salonie i nikt na Ciebie nie patrzy?

Czy wystarczy mi sił

Jeżeli ktoś zdecyduje się na stosowanie zasady stu procent, często zastanawia się czy wystarczy mu sił. Poprzez opowieści ludzi którzy stawili czoło tragedii (niezależnie czy w formie choroby, wypadku, kontuzji, klęski żywiołowej, zagubienia etc.) a także przez liczne badania prowadzone przez dr Gordona Giesbrechta (związany z Laboratory for Exercise and Environmental Medicine przy University of Manitoba w Winnipeg, prowadzi badania dotyczące wychłodzenia organizmu przebywającego w lodowatej wodzie)[2] czy Johna Leacha (autor książki Survival Psychology, prowadzi badania mające na celu ustalenie kto wychodzi cało z opresji, a kto umiera, twórca słynnej teorii 10-80-10. Stałymi czytelnikami jego prac są eksperci ze szkoły przetrwania amerykańskich sił powietrznych)[3] można bez wątpienia stwierdzić że każdy z nas jest silniejszy niż sądzi. Jeżeli teraz wstałbyś z fotela i w duchu przysiągł że pobiegniesz najszybciej jak potrafisz, Twój czas byłby o wiele gorszy od tego osiągniętego podczas ucieczki przed napastnikiem, lub biegu na pomoc ukochanej osobie. Doskonałym – chodź brutalnym – przykładem jest zachowanie lisa, którego gonią psy myśliwskie. Biedak ucieka tak długo aż tworzy się obrzęk mózgu wywołany przegrzaniem oraz pojawia się krwawienie z płuc[4]

Czy warto?

W moim odczuciu dawanie z siebie 80% podczas wysiłku, to jakby uczyć się lub czytać na 80% – czyli ogólnie wykonujesz powierzone sobie zadanie, a jednocześnie sprawdzasz maila, przeglądasz strony w internecie, sprawdzasz zdjęcia na facebooku i po kilku godzinach okazuje się, że stoisz w tym samym miejscu w którym zacząłeś.
Pamiętaj że stosowanie się do zasady stu procent wymaga treningu, motywacji i determinacji. Warto jednocześnie pamiętać że najtrudniejszy trening w końcu się kończy, czarne chmury z czasem zostają rozwiane, a zły los odchodzi szukając sobie innej ofiary.

Będę trzymać za Ciebie kciuki!


Przypisy:

[1] Ben Sherwood, Zasady przetrwania The Survivors Club [tłum. Magda Witkowska], Laurum, Warszawa 2009, s. 51.

[4] Shaun Ellis, Penny Junor, Żyjący z wilkami, WAB, Warszawa 2011, s.40.

Odsyłacze:

  • [2]Link do strony dr Gordona Giesbrechta: link
  • [3]Link do strony Johna Leacha: link